Od wieków
stereotypowa para to starszy mężczyzna i młodsza kobieta, kiedyś nawet
pięćdziesiętnioletni mężczyźni poślubiali trzynastoletnie dziewczynki. Wynika
to oczywiście z teorii niewyssanej z palca lecz wygłoszonej przez naukowców,
którzy twierdzą, że mężczyźni, nie ze swojej winy tylko z powodów czysto
biologicznych, rozwijają się mentalnie nieco dłużej i wolniej niż kobiety.
26-letni facet może zacząć dorównywać pod względem inteligencji emocjonalnej
20-letniej kobiecie. Oczywiście nie uogólniam i nie szufladkuje pojedynczych
przypadków z całą resztą. Z reguły jednak kobiety wolą wiązać się ze starszymi
mężczyznami a mężczyźni z młodszymi kobietami (w tym przypadku wynika to
bardziej z pobudek seksualnych) dlatego, że takie pary, teoretycznie, dogadują
się najlepiej, ponieważ różnica wieku 4-8 lat idealnie wyrównuje różnice w
rozwoju psychicznym a nie jest przesadnie zauważalna fizycznie. Co powiecie
jednak na związki, szczególnie modne ostatnimi czasy, kiedy to kobieta jest
starsza, i to zauważalnie? Desperackie przywoływanie młodości? Może w przypadku
Madonny. Co jednak z kobietami w wieku 24, 25, 28 lat, które spotykają się z
chłopcami (no tak, niestety jeszcze tak) w wieku 17, 18, 20 lat? 25-latka,
która tak naprawdę jeszcze dobrze się nie przywitała z młodością, nie musi
uciekać się do alternatywy operacji plastycznej w formie młodszego faceta. Co
pociąga 27-latkę w 20-latku? Niepełny zarost? Świeżo pachnące i jeszcze ciepłe
świadectwo ukończenia szkoły? Niespełnione ambicje pedagogiczne? Szczerze
mówiąc, jako kobieta w wieku zbliżonym do wyżej wymienionych, nie mam pojęcia.
Według mnie mało który facet w moim wieku jest na tyle rozwinięty, żebym mogła
wymieniać z nim myśli na poziomie nie upokarzającym żadnej ze stron. I wcale
nie próbuję tutaj SUPERyzować kobiet i porównywać mężczyzn do
szympansów. Nie mówię ogólnie, chodzi mi o typową, zwykłą, podręcznikową
randkę. A czego sobie nie wyobrażam w ogóle to takowej wymiany myśli z
chłopakiem młodszym ode mnie (oczywiście za jakies 10 - 15 lat różnica 3-4 lat
w przypadku wiekowej (i nie tylko;)) dominacji kobiety nie będzie zauważalna).
Co więc mają w sobie ci chłopcy, że tak wiele młodych kobiet coraz częściej
decyduje się im "matkować"?
Chodzi głównie o to, że każdy
chłopak/facet/mężczyzna we krwi ma goryla a co za tym idzie nieustannie próbuje
udowodnić kobiecie swoją męskość, chce być dla niej silnym i opiekuńczym
samcem, nawet nie ze względu na nią tylko na siebie, żeby sam przed sobą czuł
się wielki (czasami to w ramach rekompensaty za braki biologiczne). Myślałam,
że w związku kiedy to kobieta jest starsza facet tym bardziej ze wszystkich sił
stara się być odpowiedzialnym, męskim gościem, żeby ani on ani jego partnerka
nie odczuwali podświadomie tej dzielącej ich różnicy wieku. Otóż, moi mili,
okazuje się, że jednak nie. Moje obserwacje wykazują, że kiedy on ma lat 18 a
ona 25 to nie on stawia gofry na romantycznej przechadzce po parku obok
kawiarni, to nie on otwiera jej drzwi od klatki schodowej, to nie on wnosi jej ciężkie
zakupy i to nie on po nie chodzi, to nie on wynosi śmieci i wychodzi z jej psem
i to nie on lata koło niej kiedy boli ją brzuch. Nie, nie, nie. To ona kupuje
mu loda, bo on przecież nie zarabia, to ona wokół niego biega kiedy tego boli
głowa, ręka, noga, to ona chodzi po zakupy, z których potem robi mu obiad i to
ona bierze worek śmieci w jedną rękę a psa w drugą kiedy to on siedzi na
kanapie grając w X-boxa z gębą pełną
chipsów. Dlaczego kobiety ostatnio coraz częściej wariują na punkcie gówniarzy
z nieogoloną jeszcze ‘piczodrapką’? Bo są tacy słodcy! I tacy słodcy! A jacy
słodcy! A oprócz tego, że tacy niewinni to jeszcze słodcy! Słodcy i jeszcze
jacy romantyczni! Przesłodko romantyczni! I chętni do wszystkiego! I tacy
energiczni! I słodcy, i nawet romantyczni! A ja zapytam: a jacy mają być tacy
chłopcy? W wieku 30 lat już nie będą ani słodcy, ani energiczni, ani
romantyczni a już na pewno nie niewinni. Będą zmęczeni i wkurwieni po pracy a
romantyzm będzie znaczył tyle co epoka w literaturze. A te kobiety od młodego ‘wychowają’
sobie facetów, których w przyszłości wymaganiom nie będą w stanie sprostać. I
wtedy na ich miejscu zdecydowanie wybrałabym botoks i kwas hialuronowy zamiast
alternatywy w postaci rozwydrzonego już nie gówniarza.;)