piątek, 20 lipca 2012

Nie rozpieszczaj matko.


Od wieków stereotypowa para to starszy mężczyzna i młodsza kobieta, kiedyś nawet pięćdziesiętnioletni mężczyźni poślubiali trzynastoletnie dziewczynki. Wynika to oczywiście z teorii niewyssanej z palca lecz wygłoszonej przez naukowców, którzy twierdzą, że mężczyźni, nie ze swojej winy tylko z powodów czysto biologicznych, rozwijają się mentalnie nieco dłużej i wolniej niż kobiety. 26-letni facet może zacząć dorównywać pod względem inteligencji emocjonalnej 20-letniej kobiecie. Oczywiście nie uogólniam i nie szufladkuje pojedynczych przypadków z całą resztą. Z reguły jednak kobiety wolą wiązać się ze starszymi mężczyznami a mężczyźni z młodszymi kobietami (w tym przypadku wynika to bardziej z pobudek seksualnych) dlatego, że takie pary, teoretycznie, dogadują się najlepiej, ponieważ różnica wieku 4-8 lat idealnie wyrównuje różnice w rozwoju psychicznym a nie jest przesadnie zauważalna fizycznie. Co powiecie jednak na związki, szczególnie modne ostatnimi czasy, kiedy to kobieta jest starsza, i to zauważalnie? Desperackie przywoływanie młodości? Może w przypadku Madonny. Co jednak z kobietami w wieku 24, 25, 28 lat, które spotykają się z chłopcami (no tak, niestety jeszcze tak) w wieku 17, 18, 20 lat? 25-latka, która tak naprawdę jeszcze dobrze się nie przywitała z młodością, nie musi uciekać się do alternatywy operacji plastycznej w formie młodszego faceta. Co pociąga 27-latkę w 20-latku? Niepełny zarost? Świeżo pachnące i jeszcze ciepłe świadectwo ukończenia szkoły? Niespełnione ambicje pedagogiczne? Szczerze mówiąc, jako kobieta w wieku zbliżonym do wyżej wymienionych, nie mam pojęcia. Według mnie mało który facet w moim wieku jest na tyle rozwinięty, żebym mogła wymieniać z nim myśli na poziomie nie upokarzającym żadnej ze stron. I wcale nie próbuję tutaj SUPERyzować kobiet i porównywać mężczyzn do szympansów. Nie mówię ogólnie, chodzi mi o typową, zwykłą, podręcznikową randkę. A czego sobie nie wyobrażam w ogóle to takowej wymiany myśli z chłopakiem młodszym ode mnie (oczywiście za jakies 10 - 15 lat różnica 3-4 lat w przypadku wiekowej (i nie tylko;)) dominacji kobiety nie będzie zauważalna). Co więc mają w sobie ci chłopcy, że tak wiele młodych kobiet coraz częściej decyduje się im "matkować"?
 Chodzi głównie o to, że każdy chłopak/facet/mężczyzna we krwi ma goryla a co za tym idzie nieustannie próbuje udowodnić kobiecie swoją męskość, chce być dla niej silnym i opiekuńczym samcem, nawet nie ze względu na nią tylko na siebie, żeby sam przed sobą czuł się wielki (czasami to w ramach rekompensaty za braki biologiczne). Myślałam, że w związku kiedy to kobieta jest starsza facet tym bardziej ze wszystkich sił stara się być odpowiedzialnym, męskim gościem, żeby ani on ani jego partnerka nie odczuwali podświadomie tej dzielącej ich różnicy wieku. Otóż, moi mili, okazuje się, że jednak nie. Moje obserwacje wykazują, że kiedy on ma lat 18 a ona 25 to nie on stawia gofry na romantycznej przechadzce po parku obok kawiarni, to nie on otwiera jej drzwi od klatki schodowej, to nie on wnosi jej ciężkie zakupy i to nie on po nie chodzi, to nie on wynosi śmieci i wychodzi z jej psem i to nie on lata koło niej kiedy boli ją brzuch. Nie, nie, nie. To ona kupuje mu loda, bo on przecież nie zarabia, to ona wokół niego biega kiedy tego boli głowa, ręka, noga, to ona chodzi po zakupy, z których potem robi mu obiad i to ona bierze worek śmieci w jedną rękę a psa w drugą kiedy to on siedzi na kanapie grając w  X-boxa z gębą pełną chipsów. Dlaczego kobiety ostatnio coraz częściej wariują na punkcie gówniarzy z nieogoloną jeszcze ‘piczodrapką’? Bo są tacy słodcy! I tacy słodcy! A jacy słodcy! A oprócz tego, że tacy niewinni to jeszcze słodcy! Słodcy i jeszcze jacy romantyczni! Przesłodko romantyczni! I chętni do wszystkiego! I tacy energiczni! I słodcy, i nawet romantyczni! A ja zapytam: a jacy mają być tacy chłopcy? W wieku 30 lat już nie będą ani słodcy, ani energiczni, ani romantyczni a już na pewno nie niewinni. Będą zmęczeni i wkurwieni po pracy a romantyzm będzie znaczył tyle co epoka w literaturze. A te kobiety od młodego ‘wychowają’ sobie facetów, których w przyszłości wymaganiom nie będą w stanie sprostać. I wtedy na ich miejscu zdecydowanie wybrałabym botoks i kwas hialuronowy zamiast alternatywy w postaci rozwydrzonego już nie gówniarza.;)