środa, 10 marca 2010

w sidłach "miłości".

chyba kazdy z nas byl przynajmniej raz w zyciu naprawde zakochany, albo mu sie tak wydawalo. w kazdym razie raczej spora wiekszosc spoleczenstwa miala okazje pasc ofiara strzaly amora. sa rozne typy strzał amora: typ 1 - nienaganna idylliczna milosc, zakochani - gołąbeczki, tak slodcy ze doprowadzaja do odruchow wymiotnych, zwlaszcza kiedy obnoszą sie ze swoja miloscia oblizujac nawzajem swoje wargi jak loda wodnego podczas 30 stopniowego upalu; typ 2 - agresywna, namietna, hiszpanska milosc, zakochani - awanturnicy, nieustannie kłocacy sie, wierzący w to ze seks to idealny sposob na dojscie do porozumienia, ze nieporozumienia to sposob zeby sie do siebie zblizyc, a tak naprawde niepasujacy do siebie, w ogole. rozstaja sie zawsze - z reguly bez lez i sentymentow; typ 3 - NIESTETY NAJRZADZIEJ WYSTĘPUJĄCY W SPOŁECZEŃSTWIE - wolna, niezalezna, zdrowa milosc, zakochani - dają sobie duzo przestrzeni, wspieraja sie kiedy tego potrzebuja, kiedy sie nie potrzebuja daja sobie wolne, maja swoich znajomych, swoje osobne i osobiste pasje i sposoby na spedzanie czasu. rzadko mowia o uczuciu, kochaja i ufaja - marzenie i rzadkosc.; typ 4 - więzienna miłość, zakochani - zwykle jedno poddane i uzaleznione od woli drugiego, bossa związku. osoba poddana zwykle nie ma znajomych, nie ma zainteresowan, nie ma czasu dla siebie - w przeciwienstwie oczywiscie do bossa zwiazku - nie ma rzeczy, z ktorej by nie zrezygnowala dla "dobra" zwiazku i partnera, w towarzystwie udaje, wrecz przesadnie opowiadajac o sobie jako tym/tej, ktory/a trzyma w ryzach partnera. milosc nieszczesliwa, choc na sile uszczesliwiana. kazdy z was kolezanki i koledzy moglby znalezc wsrod swoich znajomych takie typy milosci. znana para mojego malego miasteczka - obywatel A. i obywatelka A. ona - bezgranicznie mu oddana i PODdana, pyta o zgode gdy chce gdzies wyjsc ze znajomymi, choc z reguly nie chce, bo bez niego nie moze oddychac. jego znajomi to jej przyjaciele, jej przyjaciele to juz nawet jej znajomi, dla niego obcy, ktorym nawet nie mowi czesc, w ogole czy poznaje? kiedy jest bez niego nawet sie nie usmiecha a o swoim zwiazku wypowiada sie w samych superlatywach, szkoda ze bez wiekszego entuzjazmu. obywatelka zyjaca od rozkazu do rozkazu, nie majaca wlasnego zdania, choc wydajaca sie byc tak silna osobowoscia. on, wieczny piotrus pan, majacy wszystko najgłebiej. traktujacy swoich starych kolegow z podstawowki lepiej niz swoja dziewczyne, zalatwiajacy kazdy problem i niedogodnosc dwoma slowami, ktorych nigdy nie zrozumie: kocham cie. prosze cie obywatelko A. i wszystkich innych ktorzy maja podobnie ciezkie i ciemne klapki na swoich pieknych przezroczach, sciagnijcie z nich te znieksztalcajace rzeczywitosc rozowe soczewki, nie wszytsko musi byc na sile piekne! nie ludziom sie ma podobac! aaaaaaaaaaaaa!!!!!!!

środa, 3 marca 2010

46lat.

and God, I know I'm one.

OPISani.

o drogie dzieci internetu! drodzy potomowie komunikatorow! blisko 88% ludzi w przedziale wiekowym 13-25 lat to szczesliwi posiadacze numerow (gg) czy innych loginow (skype, tlen, itd) w komunikatorach internetowych. fakt, ze pomagaja one nawiazac ciekawe znajomosci, czasem miedzynarodowe, czy szybko i bezplatnie (nie liczac pradu i oplaty za internet) skontaktowac sie ze znajomymi, jest tutaj nieistotny. musze ppisac tu moj kolejny gleboki wyraz zażenowania behawiorem moich kolezanek i kolegow, wiecznie zdesperowanych i pragnacych uwagi i skupienia otoczenia na swoim kolejnym niepowodzeniu milosnym badz jakimkolwiek innym. my tu "gadu-gadu" a opisy uciekaja! czasem kiedy na chwile sie zawiesze, albo przynudze, siadam przed monitorem i wczytuje sie w opisy moich kolezanek i kolegow na gadu-gadu. zaczne od tego ze OBYWATELKA A. od 3 miesiecy informuje wszytskich ze jest niepotrzebna na tym swiecie, sugerujac swoje odejscie (cokolwiek przez to rozumie, moze wyprowadzke do kuala lumpur) i wyrazajac swoja pewnosc ze i tak przeciez nikt jej znikniecia nie dostrzeze! dziewczyno!! ja rozumiem ze zdarzaja sie w zyciu wielkie nieszczescia i ze moze faktycznie cierpisz jak nikt inny, ale PO PIERWSZE: jestes 100% monotematyczna, PO DRUGIE: co kogo to obchodzi? sa ludzie, ktorzy interesuja sie Twoim samopoczuciem, ale jak widac nie ma ich na gadu, gdyby byli juz dawno zapytaliby "co sie stalo? jak mozemy ci pomoc?", a Twoj opis dawno wygladalby inaczej, bo przeciez ile razy moga sie pytac. skoro jednak jest on dalej to nie wzbudza w nikim zadnego wspolczucia, troski i zmartwienia, raczej zal, ironie i zlosliwosc. kolejnym przykladem na idiotyczny opis jest, cytuje: "W Trasie:( :*:*:*.....:*:*:* KoMcIa". WTF??? jestes gejem czy jak? OBYWATELU Ł., Twoje bogactwo jezykowe najpewniej obejmuje takze słowa, przepraszam, słówcia i zwrotaski, jak: focia, daj mi komcia na nk, zaprosze Cie do znajomkuff, loffka, koffam! mysle ze kazdy kto ma to zrozumiec nie potrzebuje dodatkowego komentarza. poza tym what's up dude? no i co z tego ze jestes w trasie? a jak juz jestes to co kogo obchodzi ze jest ci smutno z tego powodu? UWAGA UWAGA! LADIES AND GENTLEMEN! MAY I HAVE YOUR ATTENTION, PLEASE? nie robcie tych smutnych minek w opisach! jesli jest wam przykro i koniecznie musicie podzielic sie tym ze swiatem to zrobcie to w jakis mniej przedszkolny i wzbudzajacy litosc i pogarde dla waszej mentalnosci sposob. znam jeszcze pare takich osob, ktore sa wiecznie smutne, zdesperowane, cierpiące, oczywiscie w opisach, bo kiedy mamy okazje sie spotkac sa dowcipne, zabawne i szczesliwe. a jak juz widze opis: "najszczesliwisi na swiecie bo mamy siebie!! kocham Cie;(;(;(;(" OBYWATELU S. to nie wiem czy mam sie smiac, plakacz czy wyrywac sobie wlosy z glowy. jestes szczesliwy, kochasz i jeszcze ci zle? wiesz jak malo osob doswiadczylo tego uczucia? chociaz ty pewnie tez nie wiesz co mowisz, w ciagu 5 lat nie zmieniles opisu a to juz twoja 3 laska. a oto zbior opisow, ktore lubie, i na ktorcy widok nie robi mi sie slabo, ciezko i niedobrze: "kurwa mac" - konkretnie, dowcipnie (w sumie zalezy dla kogo i od kogo), emocjnolanie, ale nie desperacko. teatralnie, ale nie przesadnie, na pewno szczerze. brawo OBYWATELU T.! nastepnie ":*" badz :* z literka, kazdy wie co oznacza, nie jest wyznaniem niewiadomo jakim, ktorego nie wypada upubliczniac i rozpowszechniac na gg, jest czyms krotkim, tresciwym, wyraza wiadomo co i wiadomo jak. jest ok. to jest dozwolone, calujcie ile wlezie! opis: "cukiereczki" OBYWATELKI M., w sumie nikt za bardzo nie wie o co w nim chodzi, ale.. o to wlasnie chodzi! owa obywatelka nie stara sie, zeby wszyscy za wszelka cene wiedzieli co jej aktualnie przyslowiowo w duszy gra, rzuca haslo, ktore cos znaczy lub nie znaczy nic, chcecie, kmińcie, nie? olejcie. obywatelko M. wielki plus ode mnie! kolejnie: WSZYSTKIE LINKI DOZWOLONE! jak najbardziej: youtube.com, otomoto.pl i tysiace innych! podoba sie wam cos? fajnie ze sie dzielicie. fragmenty piosenek takze! w kazdym jezyku swiata. moglabym pisac jeszcze i pisac i pisac i pisac a to by sie moglo nie konczyc. niestety z przykroscia zaobserwowalam, ze powoli zaczynam scierac literki z klawiatury a troche musi zostac na nastepny raz. powtarzam jeszcze raz: nie irytujcie mnie i pozostalych swoimi nędznymi opisami do cholery. keep in touch (kit^^) carmella.

wtorek, 2 marca 2010

za mundurem panny sznurem!

witam najdrozsza kolezanko, kolezanki i koledzy oraz nieznajomi. sa takie chwile, kiedy siedzac na lawce, w czasie przerwy, rozgladam sie dookola i nasuwa mi sie jedna mysl. wlasciwie dwie. czy to ja powinienem sobie zadac pytanie 'co ja tutaj robie?'. czy takie pytanie powinni zadac sobie Ci co sa wokol mnie? wiem, ze bycie dzentelmenem, wymaga sporo pracy na soba, doswiadczenia i przede wszystkim czasu. to, ze rodzimy sie ze sprzetem miedzy nogami, nie do konca swiadczy o tym, ze jestesmy mezczyzna, to swiadczy tylko o rodzaju meskim, do ktorego sie kwalifikujemy aby oddzielic nasz od rodzaju damskiego tudziez nijakiego - bo pewnie i taki czasem sie zdarza (chociaz moim zdaniem zdarza sie dosc czesto:p). aczkolwiek, aby zostac mezczyzna, nie trzeba tak wielu wyrzeczen jak w przypadku bycia dzentelmenem. wystarczy przestrzegac kilku prostych zasad, ale o tym zaraz. wracajac do tytulu... drodzy koledzy z roku, naprawde chcialbym wiedziec dlaczego niektorzy z was wybrali ta szkole? otoz, jestem dosc inteligentny, nawet bardzo ale w waszym przypadku nie moge na to wpasc. rozumiem, czesc z nas, jest w tej szkole ze wzgledu na tradycje, poniewaz dziadek tutaj byl, tata, wujek czy tam ciocia. czesc ze wzgledu na zarobki. niektorzy przyszli tutaj dla przygody a jedna czesc z nas na pewno wybrala taka szkole ze wzgledu na pasje i milosc do morza. widzac to co sie dzieje nasuwa mi sie mysl, ze sa tez tacy(i do nich kierowana jest notka), ktorzy przyszli tutaj wylacznie dla powiedzenia 'za mundury panny sznurem' badz poprostu - ot tak sobie. moim zdaniem nie macie jaj i jest to dla was strata czasu. z racji takiej, ze jestem bardzo pomocny, dam wam teraz kilka rad, ktore sprawia, ze zaczniecie myslec nad swoja przyszloscia tudziez pomoga wam stac sie mezczyzna. otoz, co mnie tak ruszylo kiedy siedzialem na tej przerwie? prosze bardzo, siedze sobie w najlepsze, odpoczywajac i widze cos, co sprawia we mnie wieksze zazenowanie niz widok golej 70latki. ba! malo tego, zauwazylem kilka takich czynnikow w ciagu 10 minut!!! pierwszy obywatel, ktory mi podpadl mial biale skarpetki, drugi byl w traperach zimowych, trzeci z kolei byl w nike'ach na rzepy z plaska podeszwa(dzieki bogu chociaz czarnych), czwarty nie mial krawata, chociaz byl w pelnym umundurowaniu. PO PIERWSZE: jesli masz czarne lakierki i ciemny mundur, to nigdy, przenigdy, nie zakladaj bialych skarpetek! w ogole nie zakladaj ani jasnych ani ciemnych we wzorki! ma to byc czarna badz granatowa skarpeta, najlepiej jak najdluzsza (do polowy lydki - wtedy zrobicie pierwszy krok od bycia dzentelmenem:)). PO DRUGIE I TRZECIE: do ciemnych spodni z kantami, tymbardziej do munduru nigdy w zyciu nie zakladaj innych butow niz czarne lakierki! musi byc to but na obcasie! jesli jest tobie zimno, to kup sobie kozaki za kostke tylko za nic w swiecie nie zakladaj traperow! PO CZWARTE: nie masz krawata? zgubiles, zapomniales? w trymiga sciagaj marynarke!!! to wyglada jakbys sie wybieral na dyskoteke dla mundurowych - rozpieta koszula i zapieta na niej marynarka z pagonami. drodzy koledzy, mam nadzieje, ze te kilka porad sie wam przyda i wezmiecie je do siebie. co do bycia mezczyzna, nie tylko wyglad o tym swiadczy ale najlepiej zaczac od zewnatrz, bo pierwsze wrazenie jest najwazniejsze. bedac w mundurze i majac 20 lat na karku oczywiscie musisz sie odpowiednio zachowywac. nie ma co sie popisywac na korytarzach, nie ma co zgrywac cwaniaka kiedy sa jakies apele badz kiedy caly rok ma razem zajecia. wiem, ze tak naprawde jestescie mietcy. jak gabka. wasze opowiesci o waszych znajomych i znajomych znajomych, denne teksty i nagradzanie ich smiechem przez innych studentow, sprawia ze mam ochote sie zrzygac! opowiedz cos o sobie, opowiedz jaki jestes kozak, co osiagnales, co straciles w zyciu, opowiedz o swoich pogladach. stancie sie realistami! to juz nie gimnazjum, nie liceum czy tam technikum. trzeba sie zachowywac byle jak ale trzeba sie zachowywac! przestan ogladac 'pieska leszka' albo 'czesia' i przestan rozmawiac o tym w szkole. nie jestem przykladnym uczniem, mam swoje za uszami i wciaz rozrabiam ale am to nie plac dla pajacow. to elitarna instytuacja i trzeba ja szanowac przestrzeganiem zasad poprze zachowanie jak i wyglad osobisty.

poniedziałek, 1 marca 2010

dzikie focie, naga prawda.

nie moge sie nadziwic glupocie, narcyzmowi i pustocie ludzi zakochanych w fotografii.. absolutnie nie jako sztuce pięknej. napisalabym lasek ale to samo dotyczy FACETOW. na Boga (i tak pojde do piekla)! jak dobrze ze wymyslili takie portale jak "nasza klasa" czy "facebook", przynajmniej tacy ludzie jak ja maja wiecej radosci w zyciu. dobrze wszystkim znane "samojebki" czyli "slodkie focie" robione jedna (własną) ręką, najczesciej z gory (wtedy twarz wydaje sie szczuplejsza a nos mniejszy, dobrze mowie?) opanowaly calkowicie wszystkie mozliwe strony www, na ktorych tylko mozna wystawic zdjecia (nie wspominam juz o fotce i photoblogach(na ktorych tak apropos obywatel W. opisuje swoje bardzo ciekawe i pelne niespodzianek zycie)). ludzie maja po 60 zdjec a to i tak czasem malo! pamietajcie, po dziesiatym juz nikomu nie chce sie ogladac, dlatego te na koncu maja najmniej komentarzy--> obywatelko M., obywatelko A., obywatelu D. .. zdjecia zdjeciami, przepraszam, FOCIE FOCIAMI, ale te kacze dziubki?! wyjasnie moze: cos na ksztalt buziaczka ale z dziwnie zmanierowanym wyrazem twarzy, ni to sexownym, ni to uroczym, po prostu głupim. no i koniec tych zdjec przed lustrem!!!!!! po prostu od godziny nie moge sie napatrzec. niestety zaobserwowalam dziwna zaleznosc - im wiecej słodkich foteczek, tym mniej znajomych:] wybor nalezy do was, walka o ilosc znajomych tez moze byc ciekawa, a konkurencja nie spi. co do NAGIEJ PRAWDY. hmm. obywatelka K. zaskoczyla wszytskich, nawet tvn. hustler i ckm w marcu beda mialy gorsza sprzedawalnosc. wspanialomyslna kolezanka wyslala swoim kolegom zdjecia, chcialabym powiedziec w plenerze, ale niestety, W NEGLIZU, pozy ewidentnie MIALY BYC zachecajace. czy wyszlo? ktoz mial sie przekonac ten sie przekonal. od 2 tyodni panuje szal na ową obywatelke, chcesz zobaczyc? wejdz na gg, na pewno dostales/las linki. sciskam goraco i serdecznie! duckface;) mua mua. carmelle.

czas na moje pierwsze słowo.

witam kolego, koledzy, kolezanki rowniez. nie potrzebuje proby mikrofonu, moj zawsze dziala i to z jakim oddzwiekiem! zbyt zarozumiale? o ironio losu! czas sie przygotowac.
idac ulica w duzym miescie mijacie setki ludzi dla ktorych nic nie znaczycie, ktos moze sie obejrzy bo masz fajne denimy, ktos cie zmierzy bo masz tandetne buty a inny w ogole cie nie zauwazy, przejdzie obok zahaczając cie ramieniem i posylajac pelne niecierpliwości i irytacji spojrzenie oznaczajce: "patrz jak chodzisz!" mimo, ze nawet cie nie widzi. kazdemu to odpowiada, zycie ma wiecej intymnosci.
inna sytuacja jest kiedy jestes przykladnym obywatelem malego miasteczka. tam ludzie wiedza o tobie wszytsko, co jesz na sniadanie, ile razy dziennie robisz siusiu i jak czesto robisz pranie. i nie wzbudza to kontrowersji. zajmijmy sie wiec tymi mniej przykladnymi obywatelami malego miasta, pomowmy troche o ich zalosnej egzystencji, dodajmy troche pieprzu i sprawmy zeby malomiasteczkowy swiat byl jeszcze ciekawszy. carmelle.

3, 2, 1... start!

o poczatkach roznie sie mowi. podazajac za stereotypem - sa one najciezsze. oczywiscie, we krwi mam takie erytrocyty, ktore odrazu sie z tym nie zgodza! ciezkie poczatki? phi. ciezko to moze byc 'kierownikowi' ktory siedzi pod dworcem z kartka 'zbieram na jedzenie'. ciezko moze byc komus kto ma do odsiedzenia 10 lat, a minal mu dopiero rok. ciezko to moze byc kiedy ktos zapierdala fizycznie dwie zmiany tudziez kiedy na wigilie idziesz do najlepszego kumpla, bo Twoi starzy najebali sie tanim winskiem i leza gdzies polprzytomni. moim zdaniem poczatki sa najlatwiejsze, ma sie czysta karte, ma sie pelno mozliwosci. ma sie zyczliwosc i ufnosc dana 'na kredyt' dosc czesto dzieki dobremu wrazeniu, ktore na 'darczynci' zrobilismy. tak wiec, robie dobre wrazenie, zachowuje pozory i w ten sposob pierwsza notka jest skonczona! blog, ktory wlasnie teraz czytacie jest to owoc fuzji, pewnych dwoch osob. gdyby byl zalozony wczesniej, juz znalazlyby sie tutaj notki o obywatelu W., o zerowych okularach 'ulibrzyduli' w stylu vintage jak i o wielu sprawach z ktorymi mijamy sie codziennie ale pedziemy tak szybko, ze mozg nawet ich nie rejestruje wiec ciezko jest sobie je przypomniec! pierwszy dzien marca mamy juz prawie za soba. kolejny nowy miesiac, kolejny miesiac nowych postanowien, wyrzeczen, walki z soba i starania sie o lepsze jutro. WIOSNO - przybywaj! :)